poniedziałek, 23 marca 2020

155. Przebaczenie


Autor: Tillie Cole 
Tytuł: Przebaczenie 
Seria: Kaci Hadesu (cz.5)
Kategoria: Romans
Wydawnictwo: Editio Red
Tłumaczenie: Grzegorz Rejs


Od kiedy AK poznał Phebe, rudą dziewczynę z zakonu, nie może przestać o niej myśleć. Zwłaszcza, że znajduje się ona w rękach niebezpiecznego nazisty. Wraz z członkami gangu Katów postanawiają uwolnić ją, a także dać jej upragnione szczęście i wolność. Tylko, że Phebe ma wiele sekretów powodujących u niej rozpacz. Jedyną osobą, która może pomóc, jest AK. On również ma swoje demony i także nie może się ich pozbyć.  

Kolejne spotkanie z Katami Hadesu. Tym razem zdecydowanie najokrutniejsze, zwłaszcza dla Phebe, która tym razem wraz z AK przedstawią swoją przykrą przeszłość. Jak się okazuje, pozbycie się sekty wcale nie usunęło kłopotów. Tylko w jakim stopniu taka zmiana wpłynęła na książkę?  

Można śmiało powiedzieć, że autorka z książki na książkę przyprawia bohaterom jeszcze więcej cierpienia. I jak na razie apogeum tego właśnie znajduje się w “Przebaczeniu”, a dokładniej w życiu Phebe. Po wydarzeniach z poprzedniej części znajdujemy ją w burdelu neonazistów, byłego sojusznika sekty. Jednak, to co dzieje się w jej głowie jest jeszcze gorsze. Zwłaszcza poczucie winy spowodowane nieochronieniem bliskich. Jedyną osobą, która mogła wyciągnąć ją ze stanu beznadziei, jest osoba znająca te uczucia. Okazuje się nią AK, były żołnierz stojący w tym samym położeniu pod względem poczucia winy. Według mnie wątek ten został stworzony dość dobrze. Postacie mają dobre powody swojego postępowania. A zachowują się jak osoby załamane, które nie widzą nadziei.  

W końcu pojawiła się inna grupa przestępcza zagrażająca gangowi, inna niż sekta! Cieszy mnie to ogromnie, bo jak wspominałam w recenzji poprzedniej części, sprawa sekty stała się już nudna. Tym razem są to neonaziści, równie okrutni, jak poprzedni wrogowie. Z pozoru mają oni inną mentalność, lecz w gruncie rzeczy działają w ten sam sposób. Czy to źle? Chyba nie, bo szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie innego przedstawienia tej grupy. Tak samo ukazują swoją symbolikę, jak naziści z II Wojny Światowej i tak samo traktują ludzi. Mają oni jednak nowocześniejsze metody działań i obiekty ich niechęci to nie tylko żydzi. W kontekście związanym z tą grupą pojawił się kolejny problem, jakim jest handel żywym towarem, a dokładnie kobietami. Można powiedzieć, że całkowita nowość w książce, gdzie głównym zarobkiem była raczej broń. Nie był on jednak przedstawiony dokładnie. Raczej było to wprowadzenie do działań następnej części. Dlatego też można się przygotować, że kolejna historia w sposób brutalny przedstawi właśnie to przestępstwo.  

AK i Phebe to postacie dosyć sympatyczne. Oboje kochają swoich bliskich i zrobią dla nich wszystko. I dowodów tego znaleźć można tutaj bardzo dużo. Wykazują się przy tym odwagą, którą pozazdrościć mogłoby wiele osób. Cieszy mnie również, że przy tym pojawiają się u nich pasje. Mogą przez to przestać przez chwilę myśleć o problemach, jakie im towarzyszą. Swoją drogą “Przebaczenie” pokazuje również, jaką przemianę przeszła Phebe. Poznajemy ją od drugiej części Katów, gdzie była ona na wysokiej pozycji w sekcie, którą szczerze kochała. Jednak im dalej biegnie historia motocyklistów, tym jej morale się zmieniają. Nie była to dla niej najłatwiejsza droga, co widać w książce. I tutaj trzeba też przyznać, że autorka mimo przeszłości AK, nie skupiła się na niej z taką samą intensywnością jak w przypadku bohaterki. Fakt, poznajemy jego bolesną przeszłość, ale to, co dzieje się w głowie mężczyzny jest mało znane. Jego przemiana też nie została specjalnie pokazana. Trochę szkoda, bo AK to równie ciekawa postać, która dla mnie była jedną z bardziej tajemniczych członków gangu motocyklowego.  

“Przebaczenie” to książka przedstawiająca nowe wątki w świecie katów. Nowi wrogowie i nowe wydarzenia wpływające na członków to, coś co potrzebowała ta seria. Pojawia się jednak kolejny raz schemat dziewczyny z sekty oraz członka ganku motocyklowego, którzy mieli okrutną przeszłość. Całość czytało mi się dosyć szybko i przyjemnie, mimo otaczającego zewsząd cierpienia. Cieszyły mnie również rozdziały z perspektywy Flama, który jest moim ulubionym Katem. Myślę więc, że fani serii nie zawiodą się podczas czytania i pokochają AK i Phebe 

Moja ocena: 6.5/10

6 komentarzy:

  1. Nie znam jeszcze tej serii, ale planuję po nią sięgnąć. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię tę autorkę, jednak o tej serii słyszalam niewiele dobrego. Nie przyciąga mnie do siebie.
    pozdrawiam
    polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ją w planach, może po kwarantannie się wreszcie za nią wezmę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie ta seria nie jest wybitna, a jednak ma w sobie coś uzależniającego. Pomijając pierwszy tom, wszystkie przeczytałam jeszcze przed ich polską premierą, ponieważ tak bardzo wciągnęłam się w ten cykl!

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam już kilka książek Tillie Cole, ale tej serii jeszcze nie... może w przyszłości się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm, czuję się zaintrygowana, chociaż na ten moment wolę jednak lżejsze powieści :D

    OdpowiedzUsuń