czwartek, 27 lipca 2017

43. Confess

 

Autor: Coleen Hoover
Tytuł: Confess
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Otwarte
Kategoria: Romans
Wydanie: 10 maja 2017  


Auburn mieszka w znienawidzonym Dallas i szuka dodatkowej pracy. Dodatkowo wszystko w jej życiu powoduje, że czuje się samotna. Pewnego dnia wracając do domu, natrafia na ogłoszenie o pomoc. Okazuje się, że młody malarz Owen pilnie potrzebuje asystentki do sprzedaży jego obrazów przy najbliższej aukcji. Dzieła te są bardzo popularne, ze względu na inspirację autora, którymi są wyznania anonimowych ludzi. Spotkanie to spowoduje, że dwoje młodych ludzi zauroczy się w sobie. Jednak przeciwności losu nie będę dawały parze szans.

Jak wspominałam już przy innej recenzji, uwielbiam twórczość pani Hoover. Bardzo lubię te książki, mimo że są one bardzo luźne i czasem naiwne. Naturalną więc rzeczą było, że przeczytałam najnowsze w Polsce dzieło tej autorki. Na wstępie tylko powiem, iż się nie zawiodłam.

Wbrew pozorom polubiłam głównych bohaterów. Auburn to młoda kobieta, która musi liczyć tak naprawdę na siebie. Podejmuje każdą swoją decyzję, aby osiągnąć jeden cel. Nikt ją nie wspiera, a nawet jest często poniżana. Jedyne oparcie znajduje w postaci Owena. Natomiast młody artysta to sympatyczny i przyjacielski chłopak. Poczucie winy i miłość do ojca powodują, że wpada w tarapaty. Jednak nowo poznana dziewczyna powoduje chęć walki o przyszłość i miłość. Owena nie da się nie polubić. Czarnymi charakterami tej powieści są Trey oraz jego matka. Wykorzystują dziewczynę dla swoich korzyści i samopoczucia. W tym przypadku autorce  udało się wykreować podłe postacie. Od pierwszych stron nie polubiłam ich. 

Głównymi wątkami książki są typowe w twórczości Hoover problemy społeczne. Jednym z nich jest kwestia uzależnień. Niestety uważam, że mógł być rozwinięty trochę bardziej. Głównie skupiono się na zagadnieniach dziewczyny, a historia chłopaka mogła również wiele zaoferować.  Niewątpliwym plusem książki była sztuka. Bardzo spodobał mi się pomysł na obrazy zainspirowane przez wyznania. Element ten jest niecodzienny, ale i ciekawy. Dodatkowym atutem było przedstawienie danych malowideł. Bardzo mnie to ucieszyło, ponieważ zawsze przy opisie dzieła nie zawsze wyobrażam sobie tak, jak powinno być. Poza tym obrazy naprawdę mi się podobają.

Mimo uwielbienia pióra Coleen Hoover zauważyłam wiele elementów powtarzanych w utworach. Pierwszym i najczęstszym jest wygląd głównego bohatera. ZAWSZE jest on ciemnowłosym przystojniakiem, który ma świetnie wyrzeźbione ciało. Dodatkowo jest przyjacielski i mimo tajemnic, bardzo kochany. Nie przypominam sobie, aby w jakichkolwiek utworach nie było, chociażby blondyna. Drugim elementem jest temat raka. Pojawia się on dość często (nie będę zdradzać gdzie, kto czytał, ten wie). W sumie jest on mi obojętny, jednak zauważalny. Poza tym mniej lub więcej razy bohaterowie związani są z jakąś gałęzią artystyczną.

„Confess” mimo mojego całego subiektywizmu jest naprawdę przyciągająca. Historia jest ciekawa, bohaterowie sympatyczni, a niektóre elementy dosyć interesujące. Szczerze polecam miłośnikom romansów, książek Hoover i poszukiwaczom lekkiej lektury. 


Moja ocena: 7/10 

10 komentarzy:

  1. Podobała mi się ta książka, choć uważam, że autorkę stać było na więcej. Sama historia jest piękna, ale jednak brakło mi czegoś na końcu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszędzie Colleen Hoover. Póki co dotarłam tylko do "Maybe someday" i nie wspominam tej przygody z wielką ekscytacją, choć było w porządku. Po prostu bez fajerwerków. Nie wiem, czy kiedyś dotrę do "Confess", ale kto wie?

    Pozdrawiam,
    S.
    nieksiazkowy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka też mnie nie zawiodła. Może nie jest to najlepsza powieść Hoover, ale bardzo przyjemnie się ją czytało :)
    Teraz czas na serial ;)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam tej książki Hoover, ale myślę, że to nadrobię :D

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
  5. Miłośnikom romansów? To zdecydowanie nie jestem ja. Jedyne co mnie do tej pozycji zachęca, to fakt, że pojawia się w niej motyw sztuki, malarstwa. Jednak wątpię, żeby to wystarczyło, aby czuła się usatysfakcjonowana lekturą.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bardzo lubię Hoover i te książkę pewnie tez przeczytam jak tylko znajdę chwilę czasu 😊

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta autorka potrafi mnie zaskakiwać - czasem pozytywnie, czasem negatywnie. Mam w planach tą książkę i mam nadzieję, że odniosę dobre wrażenie:)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio mam ochotę na romanse i obyczajówki, a w dodatku uwielbiam motywy sztuki <3 Muszę się za tą książkę zabrać w najbliższym czasie :)

    Pozdrawiam,
    http://pomiedzyrozdzialami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka jest ciekawa, ale tak na jeden raz, podobnie jak Ciebie mnie też nie zachwyciła

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja uwielbiam wszystkie pozycje od CoHo, a ta jest jedną z moich ulubionych, więc dziwię się, że masz tyle zastrzeżeń.

    pozdrawiam!
    https://sunreads.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń