czwartek, 3 sierpnia 2017

44. Chemik



Autor: Stephenie Meyer
Tytuł: Chemik
Liczba stron: 568
Wydawnictwo: Edipresse Polska S.A.
Kategoria: Thriller
Wydanie: 11 kwietnia 2017

Alex kiedyś była tajną agentką bardzo tajemniczej agencji rządowej. Była, ponieważ trzy lata wcześniej próbowano ją zabić. Teraz ukrywa się w neutralnych miejscowościach, zmieniając swoją tożsamość jak rękawiczki. Jednak pewnego dnia były kolega z pracy kontaktuje się z dziewczyną w sprawie nowego oraz bardzo ważnego zlecenia. Po głębszej analizie Alex zgadza się na układ, który pozwoli jej odzyskać wolność. Z tego powodu porywa mężczyznę, pracownika mafii meksykańskiej. Problem zaczyna się w momencie, kiedy do dziewczyny zaczyna docierać, że jej więzień nie jest tym, za kogo uznała go agencja.

Stephenie Meyer raczej nie trzeba nikomu przedstawiać. Wszyscy znają sagę „Zmierzch”, chociażby z filmu. Sama zapoznałam się z twórczością tej autorki dopiero podczas „Intruza”, który według mnie nie był zły. O dziwo nie przeczytałam jeszcze książek o wampirach i zwykłej dziewczynie Belli, ale podejrzewam, że raczej się to nie zmieni. Natomiast sięgnęłam po najnowszą części pani Meyer. Czy jest ona dobra? Ma swoje mocne i słabe strony.

Pierwsze co się rzuca po przeczytaniu pierwszych stron to myśl „Gdzie są istoty nadprzyrodzone?”. Większość książek tej autorki są związane z fantastyką czy science fiction. Natomiast ten utwór nie ma ani wampirów, ani kosmitów. Pani Meyer postanowiła zmienić kierunek swoich dzieł, jednak niestety wszystko sprowadza się do wątków miłosnych. Był on dla mnie lekkim nieporozumieniem, zważając na postacie, które w żaden sposób do siebie nie pasowały. Myślę, że jeśli autorka skroiłaby ten wątek, efekt zmieniłby się na lepsze. Natomiast na plus wyszła fabuła niebezpiecznego życia Alex. Było to znacznie ciekawsze oraz szybciej się czytało tego typu wydarzenia. Nie mogę powiedzieć, że te klimaty były oryginalne oraz treść powalała z krzesła, ale lekkość pióra autorki i szybkość akcji sprawiały, że nie mogłam oderwać się od książki.

Niestety, ale najgorsze w książce są postacie. Autorka ewidentnie miała jakiś zamiar co do nich, jednak efekt był odwrotny. W szczególności zaznaczam tu osobę Daniela Beacha, czyli porwanego. Pani Meyer nagromadziła w mężczyźnie tyle dobrych cech, że stało się to niesmaczne. Altruista, kochający bliskich, wybacza wszystkim złe uczynki i koszmarnie mdły. Chce wszystkim w koło pomagać, chociaż zdaje sobie sprawę, że nie podoła. Czasami miałam wrażenie, że to tylko maska i zaraz się pokaże jako pomocnik „tych złych”. Niestety, ale tak się nie stało. Do samego końca był mdłym Danielem. Totalnym przeciwieństwem tej papki ciepłego kisielu jest jego brat bliźniak Kevin. Szczerze mówiąc, wyobraziłam go sobie jako Bruce’a Willisa ze „Szklanej pułapki”. Znacznie bardziej go polubiłam niż Daniela, choć nie jest to moja miłość życia. No i jako wisienkę na koniec zostawiłam sobie główną bohaterkę. Dziewczyna do pierwszej połowy zachowuje się jak psychopatka. Dodatkowo posiada duże ilości płynów do zabijania. Nikt normalny nie chciałby z nią przebywać. Przez swoje ucieczki ciągle jest poobijana i połamała. Jednak jej siła woli sprawia, że się nie poddaje. Natomiast od drugiej połowy jej myśli są zaprzątane miłością do Daniela. Znacznie polubiłam Alex z pierwszej części. Jest intrygująca, ale także bardzo niebezpieczna. I z tego też powodu wielkim nieporozumieniem jest połączenie Daniela i Alex. Ta para jest taka inna, że nie rozumiem, jakim cudem zakochali się w sobie. W tym przypadku „miłość jest dziwna” najbardziej odpowiada.



Gdyby autorka skupiła się bardziej na wątkach thrillera, byłabym bardziej usatysfakcjonowana.  Niestety tak się nie stało i myślę, że w przypadku pani Meyer nigdy nie stanie. A szkoda, bo książka miała potencjał. Sam utwór nie był zły. Jednak nie był też dobry. Na moje szczęście nie oczekiwałam czegoś wybitnego.  

Moja ocena: 6/10 

9 komentarzy:

  1. Zdaję sobie sprawę, że bardzo dużo osób darzy ta autorkę niechęcią. Jednak chcę jej dać szansę, gdyż uważam, że na to zasługuję i z pewnością przeczytam jedno z jej dzieł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym celu najlepszy będzie "Intruz" :)

      Usuń
  2. Czytałam, mi osobiście się podobało, aczkolwiek potencjał tej książki nie został w pełni wykorzystany.

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej nie ciągnie mnie do przeczytania tej książki, być może jednak dam autorce jeszcze jedną szansę ("Zmierzch" baaardzo mnie rozczarował) i sięgnę po "Intruza". :)
    Pozdrawiam!
    Zapraszam na konkurs, w którym do wygrania jest książka “Moja Lady Jane”

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomimo, że nie przepadam za autorką po jej poprzednich popisach, to po "Chemika" mam ochotę sięgnąć, sprawdzić co w trawie piszczy - albo i nie piszczy :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Czeka u mnie na półce, mam nadzieję, że zrobi na mnie nieco lepsze wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Twórczości autorki nie znam, a "Zmierzch" oglądałam tylko filmy. Może być to dziwne, ale mam wielką ochotę przeczytać całą sagę xD "Chemik" było głośno o tej książce, ale jakoś nie mam na nią chęci :D Jeśli kiedyś mi wpadnie w ręce to przeczytam, ale nie mam do tej książki dużych oczekiwań. A Twoja recenzja tylko mi potwierdza, że jest to średnia historia :D Świetna recenzja, czekam na następne. Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  7. Zastanawiałam się nad tą pozycją i chyba sobie odpuszczę ;)

    Pozdrawiam
    ver-reads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń